Przejdź do treści

Wakacje: dlaczego wracasz z zakupami zamiast z zdjęciami

Muszelka z Chorwacji. Magnes z Pragi. Poncho z Krakowa, którego nigdy nie założyłaś. Dlaczego na wakacjach kupujemy rzeczy, których w domu nie lubimy — i jak nauczyć się wracać z pustszą walizką.

U każdej klientki, u której robimy szafę albo półki w salonie, przychodzi moment: otwieramy szufladę albo pudło i sypią się z niej pamiątki z wakacji. Magnes z Pragi 2017. Muszelka z Chorwacji 2019. Skórzany pasek z bazaru w Stambule. Poncho z Krakowa — kupione na Kazimierzu, nie na Rynku Starego Miasta („bo tam było tańsze").

I zawsze to samo zdanie: „Nie używam tego. Ale to jest z wakacji, więc nie mogę wyrzucić."

Chcę dziś zrobić coś niepopularnego. Chcę nie kazać Ci tego wyrzucić, tylko zrozumieć, dlaczego to kupiłaś. Bo dopóki tego nie zrozumiesz, za rok przywieziesz kolejną muszelkę.

Dlaczego na wakacjach kupujemy inaczej niż w domu

Jak jesteś w Krakowie na 3-dniowym wyjeździe i widzisz poncho za 180 zł, kupujesz je. Gdybyś to samo poncho zobaczyła w galerii handlowej w Twoim mieście, w lipcu, za 180 zł — nie kupiłabyś. Dlaczego?

Trzy rzeczy, które zmienia wyjazd:

  1. Masz gotówkę w kieszeni „na wydatki". W domu pieniądze idą na rachunki, zakupy, dziecko. Na wakacjach masz budżet „rozrywkowy", który chcesz wydać, żeby wakacje się liczyły.
  2. Jesteś w dobrym nastroju. Nie martwisz się o wtorek. Decyzje, które podejmujesz w dobrym nastroju, są mniej krytyczne.
  3. Widzisz coś „unikatowego". Poncho z Krakowa jest „inne" (nawet jeśli Polki w 10 innych miastach kupiły dokładnie takie same). Masz poczucie, że „tu tego nie znajdę", więc trzeba brać teraz.

To nie jest wada. To jest normalna reakcja mózgu na sytuację „jestem gdzie indziej, nie wiem kiedy tu wrócę, chcę zachować to poczucie". Tak działamy wszyscy.

Problem nie w tym, że kupujesz. Problem w tym, że potem nie korzystasz.

Test 3 tygodni

Moja mama mówiła: „Rzecz, którą kupujesz na wyjeździe, ma 3 tygodnie, żeby wejść do życia. Jeśli po 3 tygodniach jeszcze nie założyłaś / nie postawiłaś na stole — już nie wejdzie."

I to jest prawda, którą obserwuję u klientek od lat.

Kupujesz poncho w sobotę. Wracasz do domu w niedzielę, wieszasz w szafie. Myślisz: „założę je we wtorek do pracy". Wtorek — nie zakładasz (jakoś nie pasuje). Czwartek — nie zakładasz. Sobota — idziesz na spotkanie ze znajomymi, ale zakładasz czarną marynarkę (bo „nie chcę zwrócić uwagi"). I tak mijają 3 tygodnie. Po 3 tygodniach poncho jest tłem Twojej szafy, nie ubraniem.

Za rok, gdy robimy porządki, pytam: „Kiedy ostatnio to założyłaś?". Odpowiedź: „Nigdy. Ale to jest z Krakowa, jak mam wyrzucić."

Dwa rodzaje pamiątek (i tylko jeden działa)

Kategoria A — pamiątki, które weszły do życia:

  • Talerz z Włoch, na którym jesz codziennie obiad
  • Kubek z Pragi, w którym pijesz kawę
  • Chusta z Grecji, którą nosisz jesienią
  • Obrazek z Paryża, który wisi w przedpokoju (widzisz go, gdy wychodzisz z domu)
  • Świeca z Prowansji, której już nie ma, bo się spaliła (i to jest OK)

Te pamiątki działają. Wspomnienie z wakacji masz codziennie, nie raz do roku.

Kategoria B — pamiątki, które leżą:

  • Magnesy na lodówce (22 sztuki) — przestałaś je widzieć po 3 miesiącach
  • Muszelki w pudełku — nie otwierałaś tego pudła od 4 lat
  • Poncho, szal, torba — z metką, w szafie
  • Drobiazgi: breloczki, bransoletki, podkładki, zakładki do książek — rozsypane po szufladach

Pamiątki z kategorii B nie działają. Nie wzmacniają wspomnień. Są tłem, które zajmuje miejsce.

Próba, którą proponuję klientkom: weź do ręki pamiątkę. Zamknij oczy. Czy pamiętasz, skąd dokładnie jest? Jaka była ulica, o której godzinie kupiłaś, z kim? Jeśli nie pamiętasz — to nie jest pamiątka. To jest rzecz.

Co zrobić z pudłem pamiątek, które już masz

Nie każę Ci wyrzucić wszystkiego. Proponuję coś innego.

Krok 1: Jedno pudło „wspomnienia"

Jedno, nie pięć. Pudło butów albo pudło po butach zimowych — konkretny rozmiar. Wszystkie pamiątki z kategorii B wrzucasz do tego pudła.

Zasada: gdy pudło się zapełnia, przy każdym nowym wsadzie wyrzucasz jedną starszą rzecz. Pudło jest skończone. To jest Twój limit.

Krok 2: Jedna półka / ramka „działające pamiątki"

Kategoria A — pokazujesz. Półka w salonie, kuchnia, przedpokój. To są rzeczy, które żyją w Twoim domu, a nie leżą schowane.

Jedna rada: mniej więcej jest więcej. Półka z 5 pamiątkami jest wzruszająca. Półka z 25 — jest graciarnią, na którą przestajesz patrzeć.

Krok 3: Zdjęcia zamiast rzeczy

Rzeczy z kategorii B, których bardzo nie chcesz wyrzucić — zrób im zdjęcia. Folder w telefonie „pamiątki". Potem wyrzuć rzeczy.

Brzmi brutalnie, ale działa. Za rok otwierasz folder, widzisz zdjęcie muszelki i wspomnienie wraca. Muszelka w pudle na pawlaczu — nie wraca. Bo nie widzisz pudła.

Jak kupować na przyszłych wakacjach

Ostatnia rzecz, którą mówię klientkom: nie chodzi o to, żeby nie kupować. Chodzi o to, żeby kupować świadomie.

Dwie zasady, które polecam:

  1. Zasada 24 godzin. Widzisz coś na bazarze. Chcesz kupić. Wracasz jutro. Jeśli jutro nadal chcesz, kupujesz. W 80% przypadków jutro już nie chcesz — i to jest oszczędność 180 zł.
  2. Zasada „użyję tego w tym tygodniu". Kupujesz tylko rzeczy, które użyjesz na tych konkretnych wakacjach (krem do opalania, sandały, ręcznik plażowy) lub natychmiast po powrocie (talerz na obiad w niedzielę, sukienka na środowe spotkanie). Nie „kiedyś się przyda".

Pamiątki w formie: zdjęć, wspólnie zjedzonych kolacji, wspólnie chodzonych ścieżek. Nie w formie rzeczy.


Jeśli masz pudło wakacyjnych pamiątek, na które boisz się spojrzeć, albo szafę pełną „wakacyjnych ubrań, których nie nosisz" — napisz. Sesja 4-godzinna (480 zł), wspólnie przechodzimy przez pudła, decydujesz, ja pomagam nie czuć winy.

Bo winna za kupno poncha na Kazimierzu — nie jesteś. To normalne, że kupiłaś. Nie jest normalne to, żeby leżało w szafie przez 7 lat.